Plan był ambitny, ale sprzedaż siadła. W odpadach nadwyżka. Z obrad komisji gospodarki
Rajcy podnieśli także kwestie zabezpieczenia przeciwpowodziowego Ocic, przejść dla pieszych, zmian w budżecie i kilku zapowiedzianych inwestycji.
Czwartek w raciborskim magistracie przebiegał pod znakiem kolejnego posiedzenia komisji Gospodarki Miejskiej, Ochrony Środowiska i Bezpieczeństwa Publicznego. Radni zajęli się uchwałami przygotowanymi na najbliższą sesję Rady Miasta.
Pierwszym punktem posiedzenia była uchwała dotycząca Komisja Gospodarki Miejskiej, Ochrony Środowiska i Bezpieczeństwa Publicznego. Jej przedstawieniem zajęła się Alicja Sierant, kierownik Referatu ds. Budżetu i Analiz.
Sprzedaż nieruchomości dopadł kryzys
Jako pierwszy do dyskusji włączył się radny Mirosław Lenk. - Mieliśmy plan bardzo ambitny, jeśli chodzi o pozyskanie środków ze sprzedaży nieruchomości. Chciałbym jednak wiedzieć, jakie problemy występowały, jeśli chodzi o sprzedaż, że plan nie został wykonany? - dociekał.
- W głównej mierze sprawa dotyczy działek przy ulicy Greckiej. Z racji wzrostu stóp procentowych, ludzie nie mieli zdolności kredytowych. To spowodowało spadek zainteresowania działkami pod budownictwo mieszkalne. To jest właśnie konsekwencja tego co działo się ogólnie na rynku – odparł wiceprezydent Dominik Konieczny.
- Jakie kroki podjęło miasto celem sprzedaży działki na Ostrogu? - dopytywał rajca z Ocic. - Działkę trzeba było podzielić, przez co dotychczasowa uchwała straciła rację bytu. Dokonano tego, podjęto kolejną uchwalą, w międzyczasie dokonując wyceny gruntu. Proces sprzedaży nie doszedł jednak do skutku. Na ten moment nie dysponuję chronologią, ale przygotuję na kolejną komisję lub sesję – odpowiedział wiceprezydent.
- Na jakim etapie jest obecnie sprzedaż tego terenu, bo prezydent wpisał działkę do budżetu. Licząc na kwotę 10 mln złotych. Kiedy można spodziewać się przetargu? - pytał M. Lenk.
- Jest przygotowany projekt zarządzenia, ale nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy stosowny przetarg zostanie ogłoszony – stwierdził D. Konieczny.
Jest dobrze, bo szybciej wpłynęła rata
Radny Lenk pytał zauważył, że po zmianie w systemie odbioru odpadów jest dobrze. - Realizuje się to dobrze, jest nadwyżka – powiedział. Sytuację wyjaśnił wiceprezydent Dominik Konieczny. - Nadwyżka jest spowodowana tym, że ci najwięksi kontrahenci dokonali wpłaty raty za odpady za styczeń jeszcze w grudniu – mówił. - Czy w związku z tym w przyszłym roku można spodziewać się problemów? - dopytywał były włodarz Raciborza. - Nie powinno być problemów, wykonanie powinno być na podobnym poziomie, jedyna różnica, to może być właśnie ta jedna rata. W związku z tym może wypadałoby pomyśleć o zmianie terminów płatności poszczególnych rat opłaty – stwierdził Dominik Konieczny.
Bezpieczeństwo Ocic i przejścia
W toku dalszej dyskusji radny Lenk zapytał o sprawę zalewania Ocic. - Na jakim jesteśmy etapie? - dociekał. - Jesteśmy na etapie rozmowy z właścicielami gruntów, które muszą być pozyskane pod zbiornik. Bez tego nie da rady przygotować projektu – odpowiedział wiceprezydent.
- W zeszłym roku prosiłem o środki finansowe na zrobienie przejść dla pieszych. Niestety było to nie po myśli pana prezydenta i środków nie udało się znaleźć. Była możliwość pozyskania funduszy z programu Stasiaka, ale szkoda, że pan prezydent nie przystąpił do tego i nie wyłożył środków. To było w maju ubiegłego roku, kiedy była prośba o dołożenie środków na parking w Brzeziu – mówił radny Marcin Fica.
- Decyzja była słuszna. Wyłączyliśmy z przetargu te przejścia, które były najdroższe. Dzięki temu udało się rozstrzygnąć przetarg. Po znalezieniu środków przetarg na brakujące przejścia został ponownie ogłoszony. Dzięki temu osiągnęliśmy więcej za mniej – odparł wiceprezydent.
Uchwałę poddano ostatecznie pod głosowanie. Trzech radnych było za, siedmiu wstrzymało się od głosu, a jeden był nieobecny. Dokument zyskał więc opinię pozytywną.
Inflacja i zmiany w budżecie
Kolejnym uchwałą była ta dotycząca zmiany budżetu na rok 2023. Przedstawieniem dokumentu zajęła się Alicja Sierant, kierownik Referatu ds. Budżetu i Analiz. Do dyskusji włączył się radny Mirosław Lenk. - Chciałem zapytać o ulicę Litewską. Już kolejny rok tego nie robimy, tylko przesuwamy – mówił. - Mam informację, że jest to spowodowane niemożnością wykonania przyłącza gazowego. Będzie to możliwe dopiero w przyszłym roku – odparła Alicja Sierant.
Radny z Ocic pytał także o koszt dożynek miejskich. - Dotąd zawsze była to kwota 25 tys. złotych, teraz jest 45 tys. Nie kwestionuję kwoty, bo mamy ogromną inflację. Chciałem jedynie zapytać, gdzie one będą? - pytał rajca. - Nie jest to jeszcze pewne, ale obecnie jest kolej na Markowice – odpowiedziała kierownik Referatu ds. Budżetu i Analiz.
Odpowiedź wprowadziła w konsternację radnego Henryka Mainusza. - Już jakiś czas na tym świecie żyję i z tego co zauważyłem nie ma jakiejś wielkiej kolejki. W ostatnich latach impreza w ogóle nie odbywała się, a ostatnia była na początku kadencji w Miedoni – stwierdził radny.
- Czy podjęto już jakieś kroki do urealnienia cen na niektóre nasze zadania? W wielu przypadkach brakuje 50 czy 100 tys. i w tej materii nie widzimy zgłoszeń tylko ewentualne zdejmowanie środków - dociekał rajca senior z Ocic. - To widać dopiero po przetargach. Wtedy staramy się zabezpieczyć środki i odpowiednio je przesunąć – powiedziała Alicja Sierant. - Czyli nasi decydenci nic w tej sprawie nie robią? - dopytywał radny Mainusz. - Nic mi w tym temacie nie wiadomo – powiedziała kierownik Referatu ds. Budżetu i Analiz.
Na zakończenie dyskusji w tym temacie radny Mirosław Lenk zwrócił się z apelem do przewodniczącego. - Apeluję, by po raz kolejny zwrócić uwagę panom prezydentom, by na każdą komisję oddelegować osobę decyzyjną. Państwo z wydziałów nie podejmują tych decyzji i wielu rzeczy nie wiedzą. Potem musimy to powtarzać na sesji, to jedynie zabiera czas – powiedział.
Przewodniczący Piotr Klima poprosił o zapisanie apelu w protokole posiedzenia komisji. Uchwała trafiła pod głosowanie, zyskując opinię pozytywną. Dwóch radnych było za, siedmiu wstrzymało się od głosu, a dwóch było nieobecnych.
Gminny program rewitalizacjiRadni po raz kolejny pochylili się także nad uchwałą w sprawie Gminnego Programu Rewitalizacji. W dyskusji jako pierwszy głos zabrał radny Marcin Fica. - Co ma wspólnego wpisywanie Arboretum i malowanie płotu na Kasprowicza z terenem zdegradowanym, czyli ulicami Głubczycką, Londzina, Stalmacha? - dociekał.
- Ulice, które pan wymienił, jako teren zdegradowany, pochodzą z części diagnostycznej. Ulice Kasprowicza i Arboretum znajdują się w części projektowej, do której każdy mógł zgłosić rzeczy, które należy otoczyć opieką, by nie doszło do degradacji – odparł dr Piotr Gibas z UE Katowice.
Radny Fica zwrócił także uwagę, że wiele nieruchomości wpisanych zostało na wyrost. - Mamy wpisaną starą winiarnię, która jest już teraz sprzedana? Czy to oznacza, że ktokolwiek jest teraz jej właścicielem może starać się o dofinansowanie? - dociekał radny.
Rajca wysunął także pomysł, by uchwały nie procedować w obecnym kształcie. - Może w czasie wakacji warto byłoby zrobić jakieś spotkanie dla radnych, by się wszystkiego dowiedzieć, a jak się nie da, to lepiej zacząć od początku, bo z tego co wiem, zmian i tak nie możemy wprowadzać – mówił.
- Jeśli chodzi o dane, do których miał pan uwagi, to chciałam zaznaczyć, że dokument zaczęliśmy przygotowywać w roku 2021, i od tego czasu zaszło sporo zmian. Co wyłapaliśmy, to wyłapaliśmy. Co do wprowadzania zmian, to robienie dużych zmian w dokumencie jest już niemożliwe. Inaczej trzeba rozpoczynać cały proces od początku – odparła Anna Kobierska-Mróz, naczelnik Wydziału Rozwoju.
- Co dla całej rewitalizacji da to, że wymalujemy płot na Kasprowicza, gdy w wielu budynkach mieszkańcy chodzą do toalety na korytarzu? Czy od malowania płotu będzie im się lepiej żyło, a toalety bez zmian? - grzmiał radny Fica.
- Lista projektów zapisanych w programie pochodzą ze zgłoszeń mieszkańców lub odpowiednich instytucji i my zgodnie z ustawą nie możemy ich wyrzucić, wykreślić. Złożono bardzo dużo propozycji, i my podeszliśmy do nich pozytywnie, umieszczając na liście projektowej B. My nie tworzymy tego dokumentu sami, jest to dokument partycypacyjny. Nikomu nie broniliśmy zgłosić projektu, każdy mógł projekt wnieść, a uchwała była konsultowana przez wiele miesięcy – mówiła A. Kobierska-Mróz.
Do dyskusji dołączył radny Michał Kuliga. - W programie jest wiele ciekawych projektów, często życzeniowych. Po wczorajszej komisji mam jednak pewną refleksję. Choćby takie RCAIS, jeśli nie powinno zostać to wyrzucone, to przynajmniej zmienione na „obiekty OSiR”. To ta instytucja ma realne problemy, a nie ten cały RCAIS, który wykorzystywany jest do walki politycznej. Czy byłbym skłonny przebudowywać park Roth? Może i tak, ale radny Fica ma rację, że w tym momencie więcej budynków powinno zostać poddanych termomodernizacji – mówił rajca.
- Jeśli chodzi o wykreślanie projektów, to państwo jesteście władni podjąć taką decyzję. Co do zmiany nazwy RCAIS, to jest to już niemożliwe, gdyż na taką nazwę zostały złożone stosowne projekty. Mamy takie ograniczenia jakie mamy, jesteśmy na etapie finalnym i trudno już coś naprawdę zmieniać – odparła naczelnik Wydziału Rozwoju.
Głos zabrała radna Magdalena Kusy. - Ta dyskusja wzbudza we mnie spore emocje. Wśród państwa jest wielu doświadczonych samorządowców, ale chyba nie wiecie o co chodzi, choć braliście już udział w tworzeniu GPR-ów. To jest tylko katalog tego, co jest do zrobienia, a to i tak będzie musiało przejść przez Radę Miasta w formie uchwał budżetowych. Jak można porównywać malowanie płotów do toalet na korytarzu. To straszne, że ludzie tak muszą chodzić, ale dla jednych ważna jest toaleta w domu, dla innego płot. Dziwi mnie, że teraz pan radny Fica chce robić spotkania i stawiać wszystko na głowie, bo w czasie konsultacji nie pasowały panu ich terminy. Nie wiem, jaka będzie państwa decyzja. Wolałabym jednak, byśmy szli w stronę wykreślania pewnych rzeczy, aniżeli kolejnego odwlekania – mówiła radna z Obory.
- Tyle razy pan prezydent próbował nas już mówiąc kolokwialnie wyślizgać, że ja już nie potrzebuję w ciemno akceptować tego co mi tu na tacy przynosi. Nie rozumiem stwierdzenia, że jest dokument, a ja czy koledzy nie mają prawa wprowadzić żadnych zmian. Na początku tego roku zapytałem, czy RCAIS będzie się w jakikolwiek sposób wiązała z lodowiskiem. Dowiedziałem, się, że nie. Spytałem osoby związanej z funduszami i powiedziała, że nie ma problemu, wystarczy złożyć wniosek. A u nas to jest tak, jakby dłutem w skale wyryto. Może jestem stary, ale uparty. Są piękne stare kamienice, które nie spełniają już standardów na XXI wiek. Więc albo weźmy spychacze i potem postawmy nowe. Osoby z pokolenia moich rodziców już na pewno wymarły, teraz kolej na mnie, a przyszłe pokolenie na pewno nie będzie chciało mieszkać w takich warunkach – mówił radny Henryk Mainusz wyraźnie podniesionym głosem.
Głos zabrał także przewodniczący komisji. - Mam takie nieodparte wrażenie, że to wszystko jest jakaś gra. Zresztą, sam pan Polowy powiedział, że cała Rada Miasta to teatr. Wydaje mi się, że gdyby coś się sypnęło, to by było na rękę prezydentowi, bo powiedziałby, „widzicie mieszkańcy, z tą Radą Miasta naprawdę się nie da”. Jeśli prezydent uważa, że to jest gra, to niech uważa. Jak prezydent chce coś sprzedać, w tym przypadku ten program, to powinien być z nami, a skoro go nie ma, to jaki mamy problem to odrzucić. Zróbmy to i gotowe, bo tak się nie postępuje, by nie rozmawiać z radnymi. Tyle razy się mówiło, że mają być prezydenci. Ale nie, totalny olew! – grzmiał radny-aptekarz.
Radny Mirosław Lenk zwrócił uwagę na swego rodzaju frustrację wśród radnych. - Specjalnie to cofnęliśmy, by przeprowadzić dyskusję o kolejności. Ja osobiście jestem za przyjęciem tego programu, choć jest on napompowany, jest sporo zadań. Ale to nas nie przeraża. To co można zmienić, to nie ma problemu. Jesteśmy przeciwni nazwie RCAIS, to zapiszemy coś innego. Jeśli pojawi się możliwość pozyskania środków to na pewno z tego skorzystamy. Jestem przekonany, że ostatecznie to przyjmiemy, by tego nigdzie już nie odsyłać, by to kisić. Na pewno zgłosimy jakieś zmiany. Nie oczekiwałem obecności pana doktora z firmy, która nam program przygotowuje, czy nawet pani naczelnik. Liczyłem na obecność prezydentów, a ich znów nie ma – mówił.
Ostatecznie uchwała została poddana pod głosowanie. Jeden radny głosował za, jeden był przeciw. Trzech było nieobecnych, a pozostali wstrzymali się od głosu.
Komentarze (0)
Dodaj komentarz